Posted in

Najgorsze kamery Wi-Fi #1: Grafika wygenerowana przez AI vs. realny produkt.

Jeżeli pierwsze, co widzisz na aukcji kamery, to perfekcyjny render zamiast zdjęcia realnego sprzętu, to to nie jest detal estetyczny. To jest informacja techniczna. Cicha, ale bardzo konkretna.

W normalnym świecie inżynieryjnym produkt najpierw istnieje fizycznie, a dopiero potem ktoś robi mu zdjęcia. W świecie tanich kamer Wi-Fi bywa odwrotnie: najpierw powstaje grafika, potem opis, a hardware… no cóż, hardware „się dopasuje”.

I właśnie w tym momencie zaczynają się problemy, które później trafiają na serwis.

Render nie kłamie. Render maskuje

Render lub grafika wygenerowana przez AI nie ma pokazać produktu. Ona ma ukryć brak jednego, konkretnego egzemplarza, do którego można się odnieść. To jest kluczowe.

Jeżeli sprzedawca nie pokazuje:
– realnych zdjęć obudowy
– portów i złączy
– sposobu montażu
– nocnego trybu z tej konkretnej kamery

to w praktyce oznacza, że nie ma jednej wersji tej kamery. Są partie. Rewizje. Podmiany komponentów. Czasem nawet inne PCB w tej samej obudowie.

Z punktu widzenia instalatora i serwisu to jest koszmar, bo przestaje istnieć coś takiego jak „ten model”.

„Taka sama kamera” – zdanie, które prawie zawsze jest fałszywe

To jeden z najbardziej powtarzalnych mitów.

Klient przynosi kamerę i mówi:
„Sąsiad ma taką samą, u niego działa”.

Aukcja ta sama. Zdjęcie to samo. Nazwa identyczna.

Rozkręcasz obudowę i nagle:
– inny SoC
– inny sensor obrazu
– inny moduł Wi-Fi
– inne stabilizatory zasilania
– inny pobór prądu w nocy

To nie są niuanse. To są fundamentalne różnice, które decydują o stabilności po Wi-Fi, o tym czy kamera przeżyje zimę i czy w ogóle da się ją zaktualizować.

Render na aukcji skutecznie ukrywa ten fakt, bo sugeruje, że istnieje jeden, spójny produkt. A on istnieje tylko w grafice.

Dlaczego producenci to robią? Bo mogą

W segmencie tanich kamer nie sprzedaje się produktu. Sprzedaje się obietnicę.

Obietnica wygląda dobrze:
– „4K”
– „AI”
– „do 30 metrów Wi-Fi”
– „metalowa obudowa”

Gdyby pokazali realne zdjęcia:
– widać byłoby plastik
– widać byłoby krzywo osadzony obiektyw
– widać byłoby tanie IR-y
– widać byłoby port micro-USB zamiast czegoś sensownego

Render rozwiązuje ten problem. Jest idealny. I kompletnie oderwany od rzeczywistości.

Z serwisu: gdzie to się wysypuje w praktyce

Najczęściej nie od razu. Pierwsze dni są spokojne. Kamera się łączy, obraz jest, klient zadowolony.

Problemy zaczynają się, gdy:
– spada temperatura
– pojawia się wilgoć
– kamera przechodzi na tryb nocny
– Wi-Fi dostaje lekki szum
– zasilacz zaczyna nie domagać

I wtedy okazuje się, że:
– jedna rewizja radzi sobie jakoś
– druga zdycha losowo
– firmware nie pasuje
– reset pomaga tylko na chwilę

Serwisowo to wygląda jak losowość. W rzeczywistości to brak kontroli nad hardware.

Render = brak odpowiedzialności

Jeżeli producent nie pokazuje realnego produktu, to:
– nie bierze odpowiedzialności za konkretną wersję
– nie gwarantuje powtarzalności
– nie dba o kompatybilność w czasie

To jest model:
„działa? super. nie działa? następna partia”.

I dlatego w tym rankingu takie kamery będą dostawały po głowie.

Nie dlatego, że są tanie.
Nie dlatego, że są chińskie.
Tylko dlatego, że nie są produktem – są zmienną losową.

Wniosek praktyczny, bez ściemy

Jeżeli widzisz kamerę:
– pokazaną wyłącznie jako render
– bez realnych zdjęć
– bez detali
– bez wnętrza
– bez jakiejkolwiek tożsamości sprzętowej

to nie kupujesz urządzenia.
Kupujesz obietnicę, że może trafi Ci się dobra sztuka.

A monitoring to nie jest miejsce na loterię.

W dalszych częściach rankingu będzie tylko gorzej, bo grafika z AI to dopiero pierwszy poziom problemu. Dalej zaczynają się już konkretne błędy projektowe, które żadnym renderem nie da się przykryć.

To jest dopiero początek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *